Subskrybuj:InformacjeKomentarze

Tu jesteś: Home » Aktualności, Redakcja poleca » Na kominie w Kawęczynie

 

Na kominie w Kawęczynie

 

Czasem z pewnymi rzeczami, zwłaszcza tymi, które widzimy na co dzień, jest tak, że przestajemy na nie zwracać uwagę. Pozostają one gdzieś na uboczu naszych codziennych obowiązków, albo, tak jak w wypadku tytułowego komina w Kawęczynie – stają się elementem krajobrazu, który pomimo swojej bliskości, jest czymś niedostępnym.

Między innymi z tego właśnie powodu, jako redaktorzy Portalu zabki24.pl postanowiliśmy to nieco zmienić. Zanim zabierzemy Państwa na wspólną podróż na najwyższy punkt widokowy w Warszawie, chcielibyśmy nieco o nim opowiedzieć.

Komin jest najwidoczniejszym elementem ciepłowni Kawęczyn. Rozpoczęła ona pracę w 1983 roku i obecnie zainstalowane są w niej dwa kotły wodne, o łącznej mocy cieplnej 512 MW. Pracuje ona od końca listopada do końca marca, lub też uruchamiana jest wtedy, kiedy temperatura na zewnątrz spada na dłuższy czas poniżej 5 stopni Celcjusza. Obecnie trwa okres przeglądowy.

Jak już wspomnieliśmy, na terenie ciepłowni Kawęczyn znajduje się najwyższy „punkt widokowy” na Warszawę – komin o wysokości 300 metrów. Co czyni go, według nieoficjalnych danych, 50 najwyższym kominem na świecie, 18 w europie i 2 w Polsce!

Osoby przyjeżdżające do Ząbek często zadają pytanie, czy bliskie sąsiedztwo ciepłowni nie jest utrudnieniem i czy dym z komina nie wpływa negatywnie na jakość życia w Ząbkach. Otóż pragniemy państwa zapewnić, że nic bardziej mylnego.

Jak powiedział nam nasz przewodnik po Ciepłowni Kawęczyn i jej wieloletni pracownik, Pan Ryszard Popiel, Specjalista ds. Wytwarzania, ochrona środowiska naturalnego jest dla ciepłowni bardzo ważna i od samego początku powstania zakładu podejmowane były liczne działania w tym zakresie. Już sama wysokość komina jest tego najlepszym dowodem. Dlaczego? Najpierw, jako ciekawostka, trzeba powiedzieć, że pierwotnie zakład miał być znacząco rozbudowywany, z czego ostatecznie  zrezygnowano. Był to jeden z powodów powstania tak monumentalnej konstrukcji. Jednak najważniejszym właśnie powodem jest ochrona środowiska.

Priorytetem była ochrona okolicznych lasów, które, jak mogą Państwo zobaczyć w galerii poniżej, rozciągają się niemal po linię horyzontu, zarówno od strony wschodniej, północnej, jak i południowej, nie mówiąc już o gęstym zalesieniu dookoła samego obiektu. Duża wysokość komina przyczynia się do większego rozproszenia i rozcieńczenia gazów, jednak oprócz tego zastosowanych jest wiele nowoczesnych technologii, między innymi wysokiej klasy filtry i elektrofiltry, które służą do wyłapywania pyłu ze spalin, o czym będziemy pisać szczegółowiej w innych artykułach.

Warto jednak wspomnieć, że sam proces wyłapywania owego pyłu odbywa się w filtrach znajdujących się w wielkim magazynie, co niemal zupełnie rozwiązuje problem hałasu. Bowiem ciepłownia, poza rygorystycznymi wymogami odnośnie emisji gazów spełnia także surowe normy poziomu decybeli. Co również jest ciekawe, odpady paleniskowe z zakładu są w 100% wykorzystywane gospodarczo, a znaczna ich część znajduje zastosowanie w produkcji materiałów budowlanych.

Jako kolejną ciekawostkę, przytoczyć można fakt, że był taki moment, że w zakładzie pracowało 600 osób. Dziś jest to jedynie 25 osób: 21 pracowników związanych jest ściśle z produkcją, natomiast 4 osoby odpowiadają za nadzór.

Musimy szczerze przyznać, że w miarę zbliżania się do komina, nieustanie rósł on w oczach. Stojąc bezpośrednio pod nim problemem stało się ogarnięcie go w całości wzrokiem bez karkołomnego i ryzykownego przemieszczania głowy. Sama podróż na górę odbywa się windą i trwa (uwaga!) aż 7 minut! Co oczywiście nas zainteresowało – to kwestia możliwości dostania się na komin w razie awarii windy. Oczywiście jest taka możliwość – od samego dołu na sam szczyt prowadzi drabinka. Zawodowemu strażakowi dystans 300 metrów zajmuje „zaledwie” 50 minut (!). Szacuje się, że bez żadnej wprawy, taka podróż zająć może nawet 2 godziny… Nasza badawcza wnikliwość nie była na tyle silna, abyśmy to zweryfikowali…

Co kilka metrów, wewnątrz komina, znajdują się metalowe kondygnacje, tzw. piętra techniczne, które służą między innymi do pracy na wysokościach i na których też znajdują się stanowiska kontroli emisji spalin. Natomiast po wyjściu z windy, na ostatniej kondygnacji do pokonania pozostaje jeszcze kilka metrów drabinkami. Po wyjściu na sam szczyt ukazuje się widok zapierający dech w piersiach.

Jak zdradził nam nasz przewodnik, Pan Ryszard Popiel, mieliśmy niesamowite szczęście, że dopisała nam pogoda, co nie często się zdarza (nie mówiąc o tym, że w godzinę po naszym wyjściu już padał deszcz).  Widok jest po prostu nie do opisania, gdyż mało tego, że widać jak na dłoni niemal całą Warszawę  (Pałac Kultury i Nauki jest naprawdę niesamowicie mały w porównaniu do komina), ale i Marki, Wołomin, Rembertów, Wawer, a nawet wyraźnie widać było komin elektrociepłowni w Pruszkowie! Dla  porównania, przygotowaliśmy dla Państwa zestawienie wielkości PKiN i naszego kawęczyńskiego komina:

Ponieważ mamy dla Państwa jeszcze parę niespodzianek, to jednak nie chcielibyśmy ich zdradzać już w niniejszym artykule, więc na razie powiemy tylko tyle, że na naszą redakcyjną „wycieczkę kawęczyńsko-panoramiczną” udało się nam zaprosić kogoś niezwykłego. Ponieważ zaraz po zejściu na dół przeprowadzony został z owym tajemniczym (na razie) gościem wywiad, będą mogli Państwo dowiedzieć się także o wrażeniach z wysokości 300 metrów nie tylko od nas – zachęcamy więc do jeszcze uważniejszego śledzenia naszego Portalu w przyszłym tygodniu (w kontekście naszej niespodzianki, będzie to dział Redakcja poleca)!

Chcielibyśmy jeszcze, w imieniu całego zespołu redakcyjnego Portalu zabki24.pl oraz wszystkich naszych Czytelników, złożyć serdeczne podziękowania dla Pani Doroty Kraskowskiej, Kierownik Wydziału Komunikacji firmy Vattenfall Heat Poland S.A, Pana Piotra Sauczka, Kierownika Oddziału Ciepłownia Kawęczyn oraz naszego przewodnika i pracownika Ciepłowni, Pana Ryszarda Popiela, dzięki którym nasz reportaż mógł zostać zrealizowany i trafić do Państwa. Jeszcze raz bardzo dziękujemy za tak dobrą i owocną współpracę.

A na koniec, zostawiamy Państwa z przepiękną panoramą widzianą z komina Ciepłowni Kawęczyn.

 

 

 

Tekst: Adam Lelonek

Zdjęcia: Piotr Strzałkowski

 

Informacje:

Ryszard Popiel, Specjalista ds. Wytwarzania

Strona Vattenfall:

http://www.vattenfall.pl/pl/cieplownia-kaweczyn.htm

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • MySpace
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Drukuj
  • PDF
  • email
  • Dodaj do ulubionych

3 Comments

  1. Klaudia pisze:

    ile kosztowało pomalowanie komina 2011r

  2. Janusz pisze:

    Mi również artykuł bardzo się spodobał. Czekamy na kolejne równie ciekawe artkuły.

  3. Michał pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł. Polecam. Nasz brwinowski komin ma zaledwie 260 metrów. Tak więc chylę czoła kaweczyńskiemu. W takim razie brwinow24.pl musi się wykazać i zrobić podobną sesję „na szczycie”.

Napisz komentarz

*

 
© 2011 www.zabki24.pl Portal informacyjny · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress