Main Menu

Dolcan Ząbki 2 – 2 Flota Świnoujście

Facebooktwitterlinkedin

W spotkaniu 19. kolejki I ligi, Dolcan Ząbki „tylko” zremisował  z Flotą Świnoujście. Był to ich ostatni w tym roku mecz rozegrany na własnym stadionie. Czeka ich jeszcze wyjazd do Polkowic, a potem przerwa zimowa, która zakończy się dopiero 17 marca.


W wywiadzie udzielonym na kilka dni przed meczem z Flotą, trener Dolcanu, Robert Podoliński był przekonany, że jego zespół stać na zdobycie 4 punktów w dwóch pozostałych meczach. Osiągając ten cel, nasz klub najprawdopodobniej spędziłby zimę ponad strefą spadkową. Zawodników nie trzeba było motywować na mecz z Flotą, bowiem każdy chciał jak najlepiej wypaść przed własną publicznością, która mimo chłodu i ponurej aury, przyszła ich dopingować. „Młyn” przygotował efektowną oprawę. Będąc w liczbie ok. 70, rozciągnęli nad sobą ogromną biało-czerwoną płachtę i odśpiewali „mazurka Dąbrowskiego”. Był również transparent, na którym widniał napis: „Kibic=patriota”.

Jak to było do przewidzenia, od samego początku Dolcan starał się narzucić rywalowi swój styl gry. Pierwszą groźną okazję stworzył sobie w 13. minucie. Z lewej strony dośrodkował Łukasz Sierpina, jednak piłkę wypiąstkował bramkarz gości, Alan Wesołowski. Ta jednak spadła pod nogi Michała Pulkowskiego i pomocnik gospodarzy oddał silny strzał, jednak ofiarna interwencja Krzysztofa Bodzionego uchroniła jego zespół od utraty bramki.

Parę minut później, to goście mieli okazję na otwarcie wyniku spotkania, jednak w sytuacji „sam na sam”, bramkarz Dolcanu, Rafał Leszczyński był lepszy od Bodzionego. To niepowodzenie zemściło się w 19. minucie. W polu karnym Floty znalazł się Maciej Tataj, który co prawda przegrał pojedynek główkowy z obrońcami, jednak gdy piłka znalazła się pod jego nogami, huknął jak z armaty i bramkarz nie miał żadnych szans! Piłkarze trenera Podolińskiego objęli prowadzenie, a dla naszego super-strzelca była to 6. bramka w obecnych rozgrywkach.

Goście dość szybko się otrząsnęli i już w 23. minucie doprowadzili do wyrównania. Głównym aktorem w tej akcji Floty znów był Krzysztof Bodziony, który efektownym „szczupakiem” skierował piłkę do bramki obok bezradnego Leszczyńskiego. Do końca pierwszej połowy, obie drużyny starły się zdobyć bramkę „do szatni”. Bliski swojej drugiej bramki był Bodziony, ale w zamieszaniu w polu karnym nie trafił z 2 metrów.

Druga odsłona meczu stała pod znakiem wyrównanej walki, z lekką przewagą gospodarzy. Ci jednak nie mogli poważniej zagrozić Wesołowskiemu. Za to podopieczni Krzysztofa Pawlaka coraz bardziej przypominali drużynę, która zasługuje na bycie w czołówce pierwszoligowej tabeli. Groźne akcje oskrzydlające sprawiały spore kłopoty zarówno bocznym obrońcom Dolcanu jak i młodemu, 19-letniemu bramkarzowi. W 64. minucie, doskonałą „podcinką” popisał się Bodziony, dzięki czemu jego kolega z drużyny, Mateusz Broź stanął „oko w oko” z Leszczyńskim. Sędzia boczny jednak uznał, że piłkarz Floty był na spalonym.

Parę minut później, cały stadion w Ząbkach znowu oszalał ze szczęścia. Gdy wydawało się, że piłka posłana w pole karne zostanie wybita przez obrońców, Grzegorz Piesio zdecydował się na strzał i Dolcan prowadził 2:1. Słowa uznania należą się całej drużynie za przeprowadzenie koronkowej akcji w obrębie pola karnego przeciwnika. Uzyskawszy jednobramkową przewagę, gospodarze nie spoczęli na laurach i wciąż nękali przeciwnika kolejnymi próbami podwyższenia wyniku. W 77. minucie, Marcin Korkuć ładnie wyłożył piłkę Tatajowi, jednak ten strzela minimalnie ponad bramką. Flota także szukała bramki, jednak nie potrafiła przejść przez defensywę, mądrze kierowanej przez Marcina Hirsza. W 85. minucie bliski bramki na 3:1 był Rafał Grzelak. Potężnie uderzył z 30 metrów i Wesołowski z najwyższym trudnem wybił piłkę na rzut rożny. W doliczonym czasie gry, Łukasz Sierpina znalazł się „sam na sam” z bramkarzem Floty i zamiast uderzyć obok, to posłał piłkę wprost w jego ręce. Niestety, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tym razem nie było inaczej. Na parę chwil przed zakończeniem spotkania, fatalny błąd popełnił Rafał Leszczyński, który w zatłoczonym polu karnym, wyszedł z bramki i minął się z piłką, która po chwili trafiła do nóg Piotra Kieruzela i została przez niego posłana „do siatki”.

Na konferencji prasowej, Robert Podoliński ubolewał nad faktem, że rośnie liczba meczy, które jego zespół remisuje, choć powinien je wygrać. Niestety, Dolcan nie będzie miał zbyt wiele czasu, by poprawić wszystkie elementy gry, które szwankują, gdyż za tydzień czeka ich trudny mecz w Polkowicach z Górnikiem, który zaczął regularnie gromadzić punkty kosztem zespołów nawet z czołówki tabeli (wygrana 3:2 z Flotą w poprzedniej kolejce).

Poniżej aktualna tabela Pierwszej Ligi:


Przygotował: Adam Guzowski

Facebooktwitterlinkedin


« (Poprzednia wiadomość)