Main Menu

Piłka nożna: Podusmowanie 20 kolejek Pierwszej Ligi

Facebooktwitterlinkedin

Przed nami długa, bo czteromiesięczna przerwa w rozgrywkach I ligi. Po 20 kolejkach liderem jest Pogoń Szczecin, a na drugim miejscu, także dającym awans do T-Mobile Ekstraklasy, znajduje się dość nieoczekiwanie Termalica Bruk-Bet Nieciecza.  A Dolcan? Po obiecującym starcie zaczęli grać „w kratkę”, by ostatecznie przerwę zimową spędzić w strefie spadkowej.

Apetyty kibiców przed rozpoczęciem tegorocznych rozgrywek były spore. Pamiętano o dramatycznym finiszu z poprzedniego sezonu, kiedy Dolcan „rzutem na taśmę” utrzymał się w I lidze. Mówiono, że gdyby zawodnicy utrzymali tę formę co najmniej przez połowę kolejnego sezonu, to Ząbki miałyby silnego reprezentanta na piłkarskiej arenie krajowej. Do tego zespół zasilili zarówno piłkarze doświadczeni (Michał Pulkowski i Maciej Tataj) jak i młodzi (Piotr Charzewski, Łukasz Sierpina, Tomasz Wełna czy Rafał Grzelak). Najbardziej cieszono się oczywiściez powrotu Tataja, który niema dwa poprzednie lata spędził w Koronie Kielce. Do ząbkowskiego klubu przeszedł oczywiście na zasadzie rocznego wypożyczenia, a Korona zastrzegła sobie możliwość ściągnięcia go z powrotem do stolicy województwa świętokrzyskiego w przerwie zimowej.

Po pierwszych dwóch kolejkach Dolcan zgromadził komplet punktów, pokonując najpierw Ruch Radzionków a potem Flotę Świnoujście. Potem nie było już tak różowo, bowiem rosła ilość meczy, w których drużyna traciła bramki w końcówkach spotkań, remisując bądź przegrywając wygrane mecze. We wrześniu podopieczni Roberta Podolińskiego odnieśli trzy porażki z rzędu, by pod koniec miesiąca pokonać Pogoń Szczecin na ich terenie, będąc pierwszym i jak na razie jedynym zespołem w sezonie 2011/2012, który wywiózł stamtąd komplet punktów.

 Niestety, triumf nad „Portowcami” nie przywrócił stabilizacji formy Dolcanu. Kolejny mecz ząbkowianie rozegrali u siebie z Wartą Poznań i łatwo dali się pokonać 0:2, by w następnym wygrać 3:1 z jednym z potentatów do awansu, Piastem Gliwice. Taka gra „w kratkę” nie wróżyła wiele dobrego, choć zespół wciąż utrzymywał pewną przewagę nad strefą spadkową.

By uniknąć spędzenia zimy na „czerwonym polu”, trener Robert Podoliński wyznaczył cel minimum dla swojej drużyny, czyli 4 punkty w dwóch ostatnich meczach ligowych rozegranych w 2011 roku. Rywale do najłatwiejszych nie należeli. Byli nimi Flota Świnoujście oraz KS Polkowice. Z pierwszymi Dolcan prowadził 2:1 do 93. minuty. Wtedy wyrównującą bramkę dla gości strzelił Piotr Kieruzel. Po tym meczu trener nie mógł znaleźć racjonalnych argumentów tłumaczących taki rozwój wydarzeń w końcówce spotkania. W całej rundzie jesiennej można było znaleźć 5-6 meczy, w których w podobny sposób tracono punkty. Gdyby mecze ligowe rozgrywane były 2×40 minut, mielibyśmy 15 punktów więcej – te słowa padły z ust Roberta Podolińskiego w programie podsumowującym rundę jesienną I ligi na kanale Orange Sport Info. Więcej tu dodawać nie trzeba.

Od ząbkowskiego zespołu można oczekiwać lepszych rezultatów, chociażby patrząc na liczbę strzelonych bramek, która jest identyczna z dorobkiem trzeciej w tabeli Zawiszy Bydgoszcz! Problemem są więc gole tracone w końcówkach spotkań, które decydują o zdobyczy punktowej Dolcanu. Gdyby wyeliminować z gry obronnej te fatalne w skutkach błędy, pozycja naszej drużyny byłaby znacznie wyższa. A tak należy mieć nadzieję, że limit pecha został w tym sezonie wyczerpany.

Rozgrywki pierwszoligowe zostaną wznowione 17 marca, a najbliższy mecz „u siebie” Dolcan rozegra 24 marca z Bogdanką Łęczna.



Tekst: Adam Guzowski

Facebooktwitterlinkedin


« (Poprzednia wiadomość)