Handlowa ulica Powstańców



Droga Redakcjo!
Piszę być może w dosyć nietypowej sprawie, ale chciałem zwrócić uwagę, że na ul. Powstańców otwierany jest kolejny tzw. market. Może nie jest to temat bulwersujący, każdy przecież lubi mieć wybór i móc korzystać z większej ilości usług i towarów. Jednak w kontekście tego wydarzenia można zastanowić się, dlaczego w naszym mieście powstaje coraz więcej większych sklepów, głównie z kapitałem zagranicznym, podczas gdy ciągle widoczna jest tendencja co najmniej stagnacji jeśli chodzi o mniejsze, rodzinne firmy.
Nie prowadzę co prawda żadnego zakładu, jednak wszyscy jesteśmy doświadczani przez różnego rodzaju perturbacje na rynkach finansowych. Duże firmy, właściwie korporacje transnarodowe, zaopatrują się u producentów z państwa, w którym prowadzą działalność, jednak bez mrugnięcia okiem podejmują decyzje o relokacji kapitału, co ma także wpływ na podatki i pieniądze, które zostawiają w poszczególnych krajach.
Chciałem więc zadać pytanie, czy dla miasta korzystne jest otwieranie się nowych sklepów o większej powierzchni, a właściwie – jak bardzo korzystne? Pytam w kontekście trudności dla lokalnych przedsiębiorców, którzy nie cieszą się przecież żadnymi ulgami podatkowymi czy innego rodzaju życzliwościami.
Oczywiście, duże firmy dają zatrudnienie i odprowadzają podatki. Jednak warto pamiętać, że jest to perspektywa bardzo krótkoterminowa. Ogromne pieniądze, które idą na marketing, mogą czasem przysłaniać gospodarczą rzeczywistość, a to, że firmy odbieramy jako “polskie” kosztuje rocznie wiele milionów złotych.
Być może temat ten zostanie podjęty przez władze i mieszkańców. Pozdrawiam i życzę sukcesów!
Czytelnik z ul. Powstańców


