Main Menu

W pogoni za ideałem

Facebooktwitterlinkedin

W pogoni za ideałem

Spotyka się dwoje ludzi. Hormony szaleją. Fruwają motyle. Ta druga osoba jest niczym spełnienie marzeń. Gdy pierwsze zauroczenie mija, zwykle coś się zmienia. Spadają z nosa różowe okulary i zaczynamy dostrzegać „żywego człowieka”, z całym arsenałem jego blasków i cieni. Ta prawda zaczyna nas uwierać jak kamyk w bucie. Miał być ideał, a jest człowiek z krwi i kości. Ktoś się może ze mną nie zgodzić, ale w moim poczuciu to szczególnie w nas kobietach ukryte jest przekonanie i wiara, że jesteśmy w stanie wychować sobie mężczyznę jak małe dziecko, naprawić go niczym zepsute urządzenie, bo lista cech, których kobiety oczekują od mężczyzn jest dłuższa niż lista cech mile widzianych przez mężczyzn u kobiet. Nasze potrzeby są jak worek bez dna. Na początku kobiecie imponuje u mężczyzny choćby jego zaradność, niezależność, pomysłowość, cięta riposta, swobodny sposób bycia, siła charakteru, poczucie humoru, zainteresowania. Czemu więc gdy już są razem i dzielą wspólny dach chce go przerobić na swoją modłę, wtłoczyć w wyśrubowany szablon nierealistycznych oczekiwań, oszlifować ten diament, „ugrzecznić”, „udomowić”, z kozaka zrobić misia w kapciach albo odwrotnie? Czemu? Jest taki dowcip, który dobrze oddaje istotę sprawy: Czego kobiety chcą od mężczyzn? Wciąż więcej.

A czy nie jest tak, że ta druga osoba zawsze była taka, jaka jest, tylko wcześniej nam to nie przeszkadzało? Czy nie jest czasem tak, że zakochujemy się nie w prawdziwym człowieku, ale we własnym wyobrażeniu o nim i staramy się go dopasować do tego wyobrażenia? Wiele par dobiera się na zasadzie przeciwieństw, ale na dłuższą metę w moim przekonaniu ma to rację bytu tylko w fizyce. Między ludźmi przeciwieństwa nawet jeśli na początku się przyciągają, to wcześniej czy później zwykle zaczynają się odpychać. Trzeba się nieco różnić, ale w kwestiach fundamentalnych potrzeba jedności, by zmierzać w jednym kierunku. Jeśli decydujemy się z kimś związać, to czemu chcemy zrobić z tej osoby kogoś, kim nie jest, kim się nie czuje i nie chce być? Z bałaganiarza raczej nie zrobimy pedanta, z samotnika duszy towarzystwa i odwrotnie. Zwróćmy uwagę jak trudno nam samym coś w sobie zmienić, a co dopiero w drugiej osobie? Między bajki można włożyć myślenie, że „jak się ożeni, to się odmieni”. Jeśli bowiem coś nam przeszkadza już na początku relacji, z czasem może być nie do zniesienia.

Banałem jest mówienie, że ideałów nie ma. One bowiem istnieją, ale tylko w naszych głowach, nie chodzą po ulicach. Na temperament dorosłego człowieka, jego osobowość, system wartości wyniesiony z domu rodzinnego raczej nie mamy zbyt dużego wpływu. Dorosły człowiek jest jak stare drzewo – próba nagięcia jego gałęzi może zakończyć się złamaniem. Na siłę nie da się nikogo zmienić, chyba, że chce się stworzyć kruchy, nietrwały  i monolit. Bezwarunkowa miłość sama w sobie jest siłą napędową, inspiracją do pracy nad sobą. A zmienianie świata warto zacząć właśnie od samego siebie.

Iwona Cichocka
iwona.cichocka@brwinow24.pl

P.S. Za miesiąc stanę w obronie kobiet 🙂

Facebooktwitterlinkedin


« (Poprzednia wiadomość)
(Następne wiadomości) »