Main Menu

Zabrakło armat na ostatni mecz

Facebooktwitterlinkedin

W ostatnim meczu sezonu 2011/12, Dolcan Ząbki uległ Olimpii Grudziądz 0:3. Obie ekipy już tydzień temu zapewniły sobie utrzymanie w I lidze i zakończyły tegoroczne rozgrywki odpowiednio na 14. i 11. miejscu.

Goście dość szybko, bo już w 10. minucie objęli prowadzenie po wspaniałym uderzeniu Paula Grischoka z rzutu wolnego. Po stracie gola, Dolcan tradycyjnie ruszył do odważniejszych ataków. Niestety próby podopiecznych Roberta Podolińskiego nie kończyły się pomyślnie. Uderzenie Daniela Dybca zza pola karnego zaliczyć można do kategorii „Panu Bogu w okno”. Z rzutów rożnych również nic nie wynikało. Brak Macieja Tataja, Grzegorza Piesio oraz Damian Świerblewskiego był przygnębiająco widoczny. Zmiennicy wprawdzie wykazywali się sporymi chęciami, jednak przy każdej sposobności udowadniali kibicom oraz trenerowi, że nie przypadkiem pełnią rolę „dublerów” wcześniej wymienionych zawodników.

Kolejny cios ze strony grudziążan nadszedł w 23. minuciem, choć w tym fragmencie meczu stroną dominującą był Dolcan. Hubert Kościukiewicz otrzymał piłkę w polu karnym i mocno przymierzył pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Macieja Humerskiego. Trener Robert Podoliński dał nominalnej „jedynce” na tej pozycji, Rafałowi Leszczyńskiemu należny odpoczynek. Możliwe, że wpływ na taką decyzję miały również cztery bramki wpuszczone przez tego młodego golkipera w 33. kolejce z Olimpią Elbląg.

W roli napastnika wystąpił Michał Zapaśnik, jednak z jego gry trudno być zadowolonym. Widać sporą różnicę klasową między nim a Maciejem Tatajem. Sprawiał wrażenie „zagubionego” i przez to jego koledzy nie mieli jak mu dogrywać piłek będąc w polu karnym przeciwnika. Lepiej prezentował się podstawowy zawodnik Dolcanu, Robert Chwastek. W pierwszej połowie grał na prawym skrzydle, jednak znacznie więcej dobrego uczynił w drugich 45 minutach na…lewej flance. Już 26. minucie przy stanie 0:2 trener Podoliński zdecydował się na zmianę. Zdjął Piotra Bazlera i posłał do boju Marcina Stańczyka, który miał „ożywić” grę ofensywną swojej drużyny. Niestety nie wykorzystał ani jednej z kilku dobrych sytuacji bramkowych. Cały zespół sprawiał wrażenie, jakby zabrakło mu „armat” do tej ostatniej „bitwy” w sezonie.

Druga połowa zaczęła się od stuprocentowej sytuacji dla Dolcanu. W 48. minucie Robert Chwastek znalazł się „sam na sam” Danielem Osieckim. Skrzydłowy naszej drużyny uderzył piłkę wprost w ręce bramkarza gości a z trybun znów słychać było jęk zawodu. Niemal 120 sekund później kibice znów złapali się za głowy, gdy strzał Michała Pulkowskiego w niewiarygodny sposób sparował Osiecki. Stara piłkarska zasada, że „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić” znów znalazła swoje potwierdzenie w tym spotkaniu. W 52. minucie swoją drugą bramkę zdobył Paul Grischok, który wykorzystał błąd jednego z obrońców Dolcanu.

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Wzrosła za to liczba celnych strzałów oddanych przez naszych zawodników. Z tych dwóch zdań wynika jedno: brak skuteczności ze strony Dolcanu. Piłka za każdym razem „znajdywała drogę” do rąk Daniela Osieckiego. Stańczyk dwoił się i troił, ale napór ze strony całego zespołu Dolcanu ani przez moment nie był przytłaczający dla przyjezdnych. Ci kontrolowali przebieg spotkania i nigdy nie dali się zepchnąć do obrony na dłużej i wygrali jak najbardziej zasłużenie. Co ciekawe, arbiter ani razu nie musiał sięgać po kartkę, co w meczach z udziałem naszej drużyny jest niezwykłą rzadkością. Możliwe, że wpływ na taką czystą grę był właśnie brak presji związanej z walką o utrzymanie.

Koniec kolejnego sezonu I ligi z udziałem Dolcanu. Następny zacznie się już na początku sierpnia a zabraknie w nim Piasta Gliwice, Pogoni Szczecin (obie ekipy awansowały do T-Mobile Ekstraklasy), Polonii Bytom, Wisły Płock, KS Polkowice oraz Olimpii Elbląg (spadek do II ligi). 

Niebawem podsumowanie zakończonych rozgrywek, w których nasz klub zajął 14. miejsce z 39 punktami.

Powiedzieli po meczu:

Marcin Kaczmarek (trener Olimpii): Przede wszystkim dziękuję Robertowi za mecz. Cieszę się, że mogliśmy się spotkać w takich okolicznościach to znaczy, że ten mecz nie decydował o „być albo nie być” Olimpii bądź Dolcanu. To był dla nas trudny sezon, ten mecz stanowił zwieńczenie naszych trudów. Staraliśmy się tu zaprezentować z jak najlepszej strony, mimo kilku ubytków. Z resztą to samo było w Dolcanie. Stały fragment gry ustawił to spotkanie. Później poza pięcioma minutami, gdy Dolcan miał sytuacje podbramkowe, to ten mecz był pod naszą kontrolą. Może ten wynik jest trochę za wysoki, ale wydaje mi się, że wygraliśmy zasłużenie. Dziękuję chłopakom za cały sezon, bo naprawdę był to trudny okres dla nas wszystkich. Ta liga była bardzo ciężka i tym bardziej bardzo mnie cieszy, że możemy być przed takimi firmami jak Wisła Płock, Polkowice czy Polonia Bytom. Jesteśmy na 11. miejscu, co też nie jest bez znaczenia i jak na absolutnego beniaminka jest to bardzo przyzwoity wynik.

Robert Podoliński (trener Dolcanu): Cieszę się przede wszystkim z tego, że nie musieliśmy tu grać „z nożem na gardle”. Jak widać, taka gra nie służy naszemu zespołowi. Dzisiaj na pewno widoczne było to, że nasze ubytki w grze ofensywnej były zdecydowanie bardziej dotkliwe od tych w drużynie Olimpii. Rzeczywiście to goście przy prowadzeniu 2:0 mieli kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Dwa dobre stałe fragmenty i praktycznie jest po meczu, bo dzisiaj przy naszej sile rażenia nie byliśmy w stanie wygrać z Olimpią. Dziękuję tym piłkarzom, którzy pojawili się dzisiaj na boisku oraz tym, którzy przez cały sezon reprezentowali barwy Dolcanu, bo utrzymać się w lidze przed takimi firmami jak Polkowice, Płock czy Bytom to jest naprawdę duża frajda. Bardzo chcieliśmy być na tym 11. miejscu, które ostatecznie przypadło Olimpii, za co gratuluję. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będziemy w stanie powtórzyć ten wynik czyli utrzymanie się w tak ciężkiej lidze jaką jest zaplecze Ekstraklasy.

27 maja 2012, 17:00 – Ząbki (stadion Dolcanu)
Dolcan Ząbki 0 – 3 Olimpia Grudziądz
Paul Grischok 10, 52, Hubert Kościukiewicz 22

Dolcan: 85. Maciej Humerski – 7. Marcin Korkuć, 18. Daniel Dybiec, 8. Tomasz Ciesielski, 19. Rafał Grzelak – 10. Robert Chwastek, 20. Bartosz Osoliński, 2. Piotr Bazler (25, 9. Marcin Stańczyk), 16. Michał Pulkowski, 14. Piotr Głowacki (55, 17. Rafał Wielądek) – 23. Michał Zapaśnik.
Olimpia: 1. Daniel Osiecki – 6. Jakub Cieciura, 23. Hubert Kościukiewicz, 13. Marcin Staniek, 16. Jarosław Ratajczak – 33. Adrian Frańczak (80, 3. Dawid Abramowicz), 8. Mariusz Kryszak (64, 11. Jarosław Białek), 14. Dariusz Kłus, 9. Piotr Ruszkul, 22. Paul Grischok – 15. Przemysław Sulej (75, 19. Grzegorz Domżalski).

sędziował: Mirosław Górecki (Katowice).
widzów: 600.
źródło: 90minut.pl

Przygotował: Adam Guzowski

Facebooktwitterlinkedin


« (Poprzednia wiadomość)