Main Menu

Cud nad Wisłą

Facebooktwitterlinkedin

Z okazji zbliżającej się 92. rocznicy bitwy warszawskiej, pragnę przybliżyć Państwu ogólny zarys wydarzeń, które decydowały o losach Starego Kontynentu. Jednocześnie serdecznie zapraszam w imieniu redakcji portalu ząbki24 na obchody tej ważnej daty w historii naszego Państwa. Dla jasności dodam, że chodzi o dzień 15 sierpnia.

Mało jest miast w Europie, które tak często były celem najazdów obcych wojsk. Począwszy od drugiej połowy XVII wieku, stolica Polski kilkakrotnie wpadała w ręce Szwedów lub Rosjan. Ostatecznie u schyłku XVIII stulecia Warszawa znalazła się w granicach Królestwa Pruskiego. Utworzenie i późniejsza likwidacja Księstwa Warszawskiego sprawiła, że na niemal sto lat utrzymywał się tam rosyjski garnizon. Pod panowanie niemieckie „wróciła” podczas I wojny światowej, a od 1918 roku Warszawa stała się znów stolicą niepodległego państwa polskiego. Jednak tę niepodległość trzeba było jeszcze obronić przed przeciwnikiem, jakiego Polacy jeszcze nie mieli – Armią Czerwoną.

Rewolucja lutowa, a później październikowa zakończyła w Rosji przeszło trzystuletnie panowanie dynastii Romanowów. Władzę przejęli komuniści z Leninem na czele. To jednak nie zaspokajało ambicji „czerwonych”. Chcieli rozszerzyć hasła rewolucyjne na cały świat. Pokonawszy armie „białych”, czyli wiernych caratowi oraz wojska ekspedycyjne państw demokratycznych, które sprzeciwiły się krwawemu przewrotowi, oczy komunistów zwróciły się na Zachód. Młode państwo polskie jako pierwsze stawiło opór najeźdźcy, ścierając się z Armią Czerwoną już w 1919 roku. Warto podkreślić, że ta wojna nie była formalnie wypowiedziana przez którąkolwiek stronę. Pierwsze miesiące wojny, która z peryferyjnej przekształciła się w międzypaństwową to pasmo polskich zwycięstw zwieńczone zdobyciem Kijowa wiosną następnego roku. Jednak Armia Czerwona uderzyła w słabsze linie obrony na Białorusi i po przełamaniu frontu zaczęła się niebezpiecznie zbliżać do Wisły.

Latem 1920 roku nie tylko nad Warszawą, ale faktycznie nad całą Europą zawisło śmiertelne zagrożenie. Potężne zagony sowietów pojawiły się na przedpolach stolicy II Rzeczypospolitej. Obroną dowodził Naczelnik Państwa, Józef Piłsudski, jednak bezpośrednie kierownictwo na polu bitwy spoczywało w rękach generała Tadeusza Rozwadowskiego. Dramatyczna batalia trwająca trzy dni rozstrzygnęła się rankiem 16 sierpnia. Grupa uderzeniowa dowodzona przez Piłsudskiego wykonała znad rzeki Wieprz wyśmienity manewr, dzięki któremu udało się wedrzeć na tyły wojsk bolszewickich nacierających w tym samym czasie na pozycje obronne Polaków na odcinku warszawskim. Wzięto dziesiątki tysięcy jeńców, a ogólne straty zadane przeciwnikowi były dwukrotnie większe niż własne. Było to zarazem największe polskie zwycięstwo nad Rosjanami w historii wojen między tymi narodami.   

Do tego ogromnego triumfu przyczyniło się wiele postaci, począwszy od zwykłego szeregowca, na którego w pierwszej kolejności spadał ciężar obrony ziemi ojczystej, poprzez znakomitych matematyków, którzy złamali szyfr jakim posługiwali się sowieci i mogli odczytywać setki rozkazów przechwycone przez wywiad, a skończywszy na doskonale współpracującym dowództwie wyższym. Lord Edgar Vincent D’Abernon uznał bitwę warszawską z 1920 roku za 18. przełomową batalię w dziejach świata. Waleczność polskiej armii uratowała Europę Zachodnią przed nieuniknioną przemianą ustrojową, jaką „nieśli na bagnetach” żołnierze Armii Czerwonej. Gdyby Warszawa upadła, żadne inne państwo na Zachodzie nie zdołało by stawić równie silnego oporu wobec najeźdźcy ze Wschodu. Pamiętajmy, że dwa lata wcześniej zakończyła się Wielka Wojna, która pochłonęła ponad 20 milionów ofiar i mocno zakorzeniła we władzach oraz społeczeństwach nastroje pacyfistyczne.

Tę bitwę określa się mianem „cudu nad Wisłą” lub „bitwę warszawską”. Oba te określenia nie są do końca obiektywne ani precyzyjne. To pierwsze zostało stworzone zaraz po zakończeniu zmagań wojennych przez przeciwników Józefa Piłsudskiego, by umniejszyć jego faktyczny wkład w zwycięstwo. Dodatkowo, moment kulminacyjny w walkach z bolszewikami zbiegł się z liturgicznym świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Dlatego też powstała powszechna opinia o interwencji Opatrzności na korzyść Polaków. Drugie określenie, czyli „bitwa warszawska” jest nieprecyzyjne, bowiem ani jeden radziecki pocisk nie trafił w stolicę. Walki były toczone na jej przedpolach i Wojsko Polskie nie pozwoliło przeciwnikowi zbliżyć się do niej na mniej niż 15-20 kilometrów.

Do armii zaciągali się ludzie ze wszystkich warstw społecznych, a inspiracją dla wielu młodych żołnierzy był ks. Ignacy Skorupka. Kapelan Wojska Polskiego stał się symbolem męstwa i poświęcenia dla Ojczyzny. Jego bohaterska śmierć z krzyżem w ręku podczas natarcia na wojska nieprzyjaciela obrazuje wszystkie cnoty, jakie przysługują prawdziwemu patriocie, chrześcijaninowi i przywódcy. W „Przewodniku Katolickim” z sierpnia 1930 roku czytamy: Młody kapłan-kapelan 10.Dywizji – x.Ignacy Skorupka wśród najgorętszego boju – nakłada stułę, wysoko podnosi nad głową Krzyż Chrystusowy i spokojnie idzie w stronę wroga przed czołgającymi się w ogniu tyralierami (…) Wśród żołnierzy powstaje zapał: “Toć to sam Pan Jezus prowadzi nas!”. Pod gradem kul pada kapłan – bohater, lecz zwycięstwo jest już pewne. Duch ponownie wstąpił w żołnierza. Krzyż zatriumfował nad szatanem! – może nie dosłownie, ale jakie wychowanie, taki punkt widzenia. Szkoda, że taki punkt widzenia przyjął również reżyser Jerzy Kawalerowicz w swojej „superprodukcji”, która rzekomo przedstawia wydarzenia z tamtych czasów wedle rzetelnych źródeł pisanych oraz relacji naocznych świadków.

A co się wówczas działo w Ząbkach? Wiadomo tylko, że na terenie naszego miasta znajdował się szpital polowy, do którego przywożono rannych z frontu, głównie żołnierzy walczących pod Ossowem i Radzyminem, zaś w przeddzień bitwy ksiądz Skorupka odprawił na wzgórzu przed kościołem swoją ostatnią mszę świętą.

Żołnierzom, którzy w tych dramatycznych dniach sierpnia 1920 roku, bronili nie tylko Warszawy i niepodległości Polski. Budując okopy przeciwko Armii Czerwonej, zastawili sobą jak tarczą całą Europę, ocalając ją przed „rządami proletariatu”. Sam Lenin przyznał, że przedwczesny przymrozek odwrotu Armii Czerwonej z Polski zważył rozwijający się kwiat rewolucji. Niestety, tama powstrzymująca rwącą rzekę komunizmu wytrzymała tylko 24 lata. Nie było to jednak w całości winą Polaków, ale to już zupełnie inna historia…

Adam Guzowski

Facebooktwitterlinkedin