Main Menu

Remis w dramatycznych okolicznościach

Facebooktwitterlinkedin

 

W drugiej kolejce zmagań pierwszoligowych, nasza drużyna bezbramkowo zremisowała w Grudziądzu z Olimpią. Taki wynik powinien cieszyć zwłaszcza, że w 94. minucie rywal nie wykorzystał rzutu karnego.

Po sensacyjnym wyeliminowaniu Lecha Poznań z Pucharu Polski, wszystko wskazywało na to, że Olimpia Grudziądz znów nie zawiedzie swoich kibiców i zwycięży na własnym boisku z rywalem, z którym pewnie zwyciężył na wyjeździe 3:0 w ostatniej kolejce minionego sezonu. Jednak pucharowy pojedynek z Kolejorzem kosztował podopiecznych Tomasza Asnesky’ego sporo sił, wszak musieli rozegrać 120 minut. To jednak nie było widać w pierwszych minutach spotkania z Dolcanem. Bez wytchnienia szturmowali na bramkę strzeżoną przez Rafała Leszczyńskiego, który ostatnio dostał nawet powołanie do szerokiej kadry narodowej U-20. Jednak nie tylko golkiper gości, ale również i cała defensywa funkcjonowała bardzo sprawnie. Ząbkowianie szukali swoich szans w kontratakach, które “rozkręcali” wspólnie Szymon Matuszek, Robert Chwastek oraz Grzegorz Piesio. Tuż przed upływem pierwszych 45 minut, Olimpia mogła wyjść na prowadzenie, ale Piotr Ruszkul nie wykorzystał świetnego płaskiego podania w pole karne od Adriana Frańczaka.

Na początku drugiej połowy spotkanie wciąż było prowadzone pod dyktando gospodarzy, których każda kolejna akcja stawała się coraz groźniejsza. Wydawało się, że bramka dla “zielono-białych” to tylko kwestia czasu. Dolcan zaś dalej grał konsekwentnie w obronie, a wyprowadzane kontry często kończyły się groźnymi, lecz niecelnymi strzałami. W 60. minucie Mateusz Piątkowski nie trafił w bramkę z pięciu metrów. Nowy napastnik Dolcanu wciąż więc czeka na swoje pierwsze ligowe trafienie w barwach ząbkowskiego klubu. Tego dnia nieskuteczność była zmorą obu drużyn a momentem kulminacyjnym był rzut karny podyktowany dla gospodarzy w 94. minucie. Do piłki podszedł Adam Cieśliński – król strzelców I ligi sprzed dwóch lat, kiedy jego ówczesna klub, Podbeskidzie Bielsko-Biała, awansował do T-Mobile Ekstraklasy – ale piłka po jego uderzeniu minimalnie minęła słupek bramki ku rozpaczy miejscowych kibiców i euforii na ławce Dolcanu. To już druga “jedenastka” zmarnowana przez drużynę Olimpii w tym sezonie. W 1. kolejce Adrian Frańczak nie wykorzystał rzutu karnego w końcówce spotkania z Flotą Świnoujście (biało-zieloni przegrali ten mecz 0:1).

Podopiecznych Roberta Podolińskiego po dwóch wyjazdach, z których przywieźli łącznie 4 punkty czeka pierwsza ligowa konfrontacja “u siebie” z Łódzkim KS. Początek tego spotkania w najbliższą niedzielę o godzinie 12:15 na stadionie w Ząbkach przy ul. Słowackiego 21. Serdecznie zapraszamy! Będzie okazja do przyjrzenia się z bliska nowo wybudowanej trybunie.

Adam Guzowski

Facebooktwitterlinkedin