Main Menu

Dolcan odnosi cenne zwycięstwo

Facebooktwitterlinkedin

W meczu o przysłowiowe „sześć punktów” Dolcan Ząbki pokonał Okocimskiego KS Brzesko. Jedyną – jak się okazało zwycięską – bramkę dla naszego zespołu zdobył Grzegorz Piesio, dla którego było to pierwsze trafienie w tym sezonie

Przed tym spotkaniem drużyna prowadzona przez Roberta Podolińskiego miała zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową. Goście z Brzeska przyjechali do Ząbek właśnie z zamiarem jej opuszczenia, a do tego potrzebowali kompletu „oczek”. W naszym zespole wszyscy byli zdrowi, tak więc Podoliński mógł wystawić optymalny skład na sobotnie spotkanie. Zdecydował się na ofensywny wariant z dwoma napastnikami – Maciejem Tatajem i Mateuszem Piątkowskim, którzy wspierani byli przez dwóch Damianów – Świerblewskiego z lewej strony i Jakubika z prawej. W środku pomocy operowali Bartosz Osoliński i Szymon Matuszek, a przed nimi grał Grzegorz Piesio jako typowa „dziewiątka”. Ergo, cel mógł być tylko jeden – zdominować i rozstrzelać drużynę gości.

Pierwsze fragmenty spotkania to optyczna przewaga Dolcanu, z której jednak nic nie wynikało, za to goście jako pierwsi stworzyli groźną sytuację pod bramką Rafała Leszczyńskiego. Bliski zdobycia bramki był były zawodnik naszego klubu, Mateusz Pawłowicz, ale jego strzał ofiarnie zablokował Piotr Klepczarek. Później Dolcan grał już tak, jak na gospodarza przystało, czyli kontrolował przebieg spotkania. Strzałów było niewiele, jeśli nie liczyć dwóch groźnych prób Macieja Tataja – najpierw nieczyste uderzenie „z przewrotki”, a później z pół obrotu sparowany przez golkipera brzeszczan, Dawida Mieczkowskiego. Pierwsza połowa zakończyła się po nieudanie wykonanym rzucie wolnym przez Bartosza Osolińskiego. Piłka po jego uderzeniu trafiła w mur i w tym momencie sędzia nakazał piłkarzom obu drużyn zejść do szatni na przerwę.

Druga połowa nie różniłaby się od pierwszej, gdyby nie jeden incydent z 53. minuty. Wówczas Grzegorz Piesio postanowił wziąć losy meczu w swoje nogi. Ograwszy dwóch przeciwników huknął z 20 metrów tuż przy słupku bramki rywala i piłka wylądowała w siatce. Nastąpił okrzyk radości w wykonaniu około 400 kibiców zgromadzonych na trybunach, a po nim skandowano „jeszcze siedem, jeszcze siedem!”. Piłkarze niestety nie spełnili ich oczekiwań co do rozmiarów zwycięstwa, ale nie można powiedzieć, że nie próbowali. Motorem napędowym większości akcji Dolcanu był Damian Świerblewski, nieoficjalnie okrzyknięty najlepszym piłkarzem gospodarzy w tym meczu. Ta opinia miała w sobie racji, bowiem faktycznie były gracz chorzowskiego Ruchu nieraz ogrywał podopiecznych Krzysztofa Łętochy na lewej stronie i stwarzał zagrożenie dla bramki strzeżonej przez Mieczkowskiego. W wykończeniu niektórych jego ataków brakowało jednak albo celności, albo po prostu szczęścia, ale taka jest piłka. W 82. minucie przed szansą na podwyższenie prowadzenia stanął Maciej Tataj. Ograł już nawet bramkarza i strzelił do pustej bramki, jednak futbolówka pechowo odbiła się od słupka i wyszła za linię końcową. Parę minut później iście husarską szarżą popisał się obrońca Dolcanu, Rafał Grzelak. Poszedł „na przebój” między dwóch obrońców gości, ale jego strzał Mieczkowski zablokował nogą. To nie był koniec dominacji naszej drużyny na połowie przeciwnika, ale już nie było kolejnych poważnych zagrożeń dla bramki Okocimskiego.

Chwała Dolcanowi za utrzymanie korzystnego rezultatu do końca, co w tym sezonie zdarzało mu się niezmiernie rzadko. Trzy punkty pozwoliły naszemu klubowi nieco odskoczyć od strefy spadkowej. Za tydzień wyjazd do Gdyni i mecz z Arką, a kolejne spotkanie w Ząbkach odbędzie się 18 listopada. Gośćmi będą piłkarze GKSu Katowice, których Dolcan nie potrafi pokonać od ponad dwóch lat.

Powiedzieli po meczu:

Krzysztof Łęchota (trener Okocimski KS Brzesko): – Na pewno przyjechaliśmy do Ząbek z zadaniem zdobycia punktów. Spodziewaliśmy się ze strony gospodarzy dobrej gry i uważam, że pierwsza połowa w naszym wykonaniu można powiedzieć była solidna tak jak sobie przed meczem zakładaliśmy. Badaliśmy w trakcie gry rywala mieliśmy sytuacje do zdobycia bramki, oni też mieli. Ostatecznie pierwsza połowa skończyła się wynikiem 0:0. Jednak przestrzegałem zespół przed wyjściem na drugą połowę, aby nie powtórzyła się sytuacja z meczu ze Stomilem Olsztyn. Bramka strzelona przez Dolcan wynikała z braku koncentracji i ustawiła mecz, otworzyła wynik, a my staraliśmy się grać w piłkę i myślę, że nieźle nam to wychodziło. Mogliśmy się też pokusić o zdobycie bramki jak i gospodarze postawiliśmy wszystko na jedną kartę nie udało się szkoda bo każdy punkt jest dla nas cenny. Gospodarze troszkę się oddalili od strefy spadkowej my dalej jesteśmy w tej strefie ale myślę, że dalej mamy kontakt z grupą która jest nad nami i będziemy się starać grać do końca o jak najlepszy wynik.

Robert Podoliński (trener Dolcanu Ząbki): – Troszeczkę z duszą na ramieniu przystępowaliśmy do tego meczu bo przypomnę, że Okocimski od sześciu kolejek nie doznał goryczy porażki, co nam zdarzało się bardzo często ostatnio z miłym przerywnikiem na mecz z Polonią Bytom. Na pewno graliśmy z bardzo solidnym zespołem, dobrze zorganizowanym ale myślę, że troszkę więcej atutów jak i więcej jakości było po naszej stronie szczególnie w grze ofensywnej co w dniu dzisiejszym zadecydowało. Myślę, że grały dwa zespoły którym zależało na sukcesie w tym meczu a był to mecz o przysłowiowe „sześć punktów”. Punkty zostają jednak w Ząbkach na Dolcanie, co mnie bardzo cieszy.

3 listopada 2012, 13:00 – Ząbki (stadion Dolcanu)
Dolcan Ząbki 1-0 Okocimski KS Brzesko
Grzegorz Piesio 54

Dolcan: 1. Rafał Leszczyński – 6. Piotr Klepczarek, 5. Marcin Hirsz, 19. Rafał Grzelak – 14. Damian Jakubik (59, 7. Dariusz Zjawiński), 23. Szymon Matuszek, 20. Bartosz Osoliński, 13. Grzegorz Piesio, 24. Damian Świerblewski – 11. Maciej Tataj (86, 9. Marcin Stańczyk), 27. Mateusz Piątkowski (63, 2. Piotr Bazler).

Okocimski KS: 1. Dawid Mieczkowski – 4. Mateusz Wawryka, 32. Radosław Jacek, 25. Mateusz Urbański, 20. Mateusz Pawłowicz – 16. Paweł Pyciak (77, 99. Michał Oświęcimka), 8. Piotr Darmochwał, 6. Valentin Jeriomenko (73, 23. Robert Trznadel), 11. Wojciech Wojcieszyński, 17. Iwan Łytwyniuk – 10. Paweł Smółka (80, 91. Łukasz Zaniewski).

żółte kartki: Jakubik, Hirsz, Bazler – Łytwyniuk, Jeriomenko, Jacek, Pyciak, Zaniewski.

sędziował: Michał Zając (Sosnowiec).
widzów: 400.

Przygotował: Adam Guzowski

 

Facebooktwitterlinkedin