Main Menu

Co z tymi busami? Uwagi czytelniczki o “Ząbki-2”

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Dzisiaj po raz pierwszy postanowiłam skorzystać z ząbkowskich busów. Kartę mieszkańca wyrobiłam sobie już dawno, ale nigdy nie miałam po drodze do „ząbkobusa”.

Wprawdzie pogoda była piękna, lecz po długim spacerze moje starsze dziecko stwierdziło, że nie da rady wrócić do domu na własnych nogach. Trzylatek jest już dosyć ciężki, więc gdy zobaczyłam na tabliczce z rozkładem jazdy, że autobus przyjedzie za 10 minut, to nie wahałam się ani chwili.

Stanęłyśmy i czekałyśmy. Córka była już zmęczona, lecz perspektywa jazdy autobusem wyraźnie ją ożywiła. Młodsza pociecha zasypiała już w wózku, więc tylko autobusiku brakowało do pełni szczęścia. Odczekałyśmy 10 minut. I nic. Wiadomo, autobusy się spóźniają, więc nic strasznego się nie dzieje. Po kolejnych 10 minutach zaczęłam przestępować z nogi na nogę. Była już godzina 14:50. I nadal nic.

Zgodnie z regułą, że jeśli teraz odejdę, to autobus na pewno przyjedzie, stałam nadal i czekałam. A powinnam już być w domu. Trudno. Jeszcze pewnie chwilka. Kolejne 10 minut i nic. Teraz do kolejnego autobusu zostało już 20 min.

Dziecko się niecierpliwi, ja zerkam na zegarek i ciągle myślę, że jak tylko odejdę, to bus na pewno przyjedzie. I czekam. Do następnego już tylko 10 minut, więc nie idę, bo i tak przyjedzie, jak będę w połowie drogi.

Przyjechał. Parę minut po czasie. Dojechałyśmy do domu. W domu biegnę do komputera, bo przecież dzieje się coś niedobrego. Odszukałam numer telefonu do UM i dzwonię.

Pierwsza pani przełączyła mnie do drugiej. Druga pani przedstawiła się lecz tak niewyraźnie, że nie zrozumiałam nazwiska, a nie byłam tak dociekliwa, żeby pytać ponownie. Za to zapytałam co się dzieje, że autobus „Ząbki-2” kursuje tylko jeden na godzinę, a według rozkładu powinny być dwa.

Na to pani, że drugi pojazd jest uszkodzony i zacznie kursować po godzinie szesnastej. Taką informację otrzymała mailem od przewoźnika. No, to był już szczyt!

Zwróciłam Pani uwagę, że mogli poinformować mieszkańców (potencjalnych pasażerów), wówczas nie tkwiłabym z dziećmi na tym durnym przystanku (zresztą nie byłyśmy tam same). Na to Pani, że to chyba przewoźnik powinien poinformować pasażerów, przecież ona nie ma jak tego zrobić.

Nie „chyba”, lecz na pewno KTOŚ powinien poinformować pasażerów. Urzędnicy mogliby rozwiesić stosowne informacje na przystankach, przynajmniej tych blisko UM. Zamieścić informację na stronie internetowej UM. Nie zrobili nic.

Oni wiedzieli, a mieszkańcy, którzy korzystają z tych busów nie musieli mieć takiej wiedzy? W końcu i tak, jak się nie doczekają, to albo pójdą pieszo, albo poczekają na następny.

Dodam jeszcze, ze informacji o awarii pojazdu z linii „Ząbki-2” nie było również na stronie UM.

To gdzie my żyjemy? XXI wiek, a urzędnicy nie wiedzą jak informować? A może nie wiedzą, że powinni informować pasażerów o zmianach, nawet tych chwilowych? W końcu nie każdy jest emerytem i może tkwić na przystanku do skutku.

Jak oceniam „ząbkobusy”? Po tej lekcji nie zamierzam już korzystać z tego środka transportu. Chcę wspólnego biletu z PKP. Stojąc na przystanku przy stacji kolejowej, widziałam ile pociągów jeździ do i z Warszawy. To zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż busy, które jeżdżą ze skutecznością 50 procent.

Czytelniczka zabki24.pl

PS. Ciekawe jak skonstruowana jest umowa z przewoźnikiem. Jak się popsuje autobus, to nie ma zastępczego? Jak się popsują dwa, to linia jest “zawieszana”?

 (imię i nazwisko znane redakcji)

Redakcja zabki24.pl informuje, że list otrzymaliśmy 9 kwietnia 2015 roku. Z przyczyn technicznych nie mogliśmy go opublikować wcześniej.

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin