List Czytelniczki
Ząbki? Adres blisko Centrum!
Ząbki – senne miasteczko – z jednym z największych, chyba, przyrostów naturalnych, rzesze mam z wózkami, spacerujące po mieście, dają rzeczywisty obraz dzietności, i z ogromną, szarą „strefą meldunkową”. Dobre by tu zamieszkać, bo do centrum Warszawy jest bliżej niż z niejednej dzielnicy.
Łatwo narzekać, że tu śmierdzi, bo rozpoczął się sezon grzewczy; że śmieci wyrzucają gdzie popadnie, a nie do własnych śmietników; że nie znają sąsiadów; że kradną rowery… i można tak bez końca. To ludzie, odpowiadają za to, jak jest w mieście. To ludzie, wpływają na otaczającą nas rzeczywistość. To od nas – ludzi, zależy, jak to miasto będzie funkcjonowało. Czy wystarczy nam, że mieszkamy „blisko Centrum Warszawy”? Czy to wystarczy mieszkańcom Ząbek?
Już mam dość tekstów o tym, że tu tak źle. Mam pytanie do tych, którzy narzekają: co zrobiliście, aby tu się lepiej żyło??? Aby WAM żyło się lepiej!!! Bo nie oszukujmy się, samo narzekanie nie poprawi w żaden sposób jakości życia w mieście. I nie wystarczy kilku zapaleńców, organizujących akcje sprzątania, czy zgłaszających informacje o zaśmieconych miejscach. Garstka osób, nawet najbardziej upartych, nie zmieni złych nawyków tysięcy ludzi. Trzeba więcej, i więcej, ludzi dobrej woli.
Pamiętam Ząbki mojej młodości. Klika tysięcy osób. Mnóstwo osób się znało, poza zwykłym „dzień dobry”, pytali się – co słychać sąsiedzie? I nie było ważne, czy ta osoba mieszka obok, czy na drugim końcu miasta. Mieszkańcy jednej ulicy wspólnie uprzątali śnieg z całej ulicy, nie liczyli na pług, ani na dobrą wolę urzędników. Jesienią sprzątali liście, latem zamiatali piach. I nikt nie marudził. Dzięki tym wspólnym pracom, znali się i potrafili sobie pomagać – bezinteresownie.
Dziś nikt nie musi usuwać śniegu – robi to miejski pług. Liście, niektórzy właściciele posesji uprzątają, inni nie. Piach, to już tylko problem służb miejskich. Ludzie odgrodzili się od siebie wielkimi płotami, i często nie wiedzą, kto mieszka obok, w domu czy w mieszkaniu, nie ma znaczenia. No może wiedzą kto, lecz nie znają tych osób. „Dzień dobry” to jedyne słowa, jakie do siebie mówią. Bo sąsiedzi, to „słoiki”. Bo ja jestem, ponad to.
Senne miasteczko? Czy może miasto sypialnia? To nie szczyt marzeń młodych mieszkańców Ząbek. To tylko jeden z przystanków w ich życiu. Kiedyś będzie ich stać na przeprowadzką do Warszawy.
Ludzie, zadajcie sobie pytanie, czy w tej Warszawie będzie Wam lepiej? Czy zbudujecie lepsze relacje z sąsiadami? Czy może chodzi tylko o adres: Warszawa, a nie Ząbki?
Tak naprawdę, nigdzie i nikomu, nie będzie się żyło dobrze, jeśli będzie tylko biernym i wiecznie niezadowolony osobnikiem. No chyba, że chce żyć w świecie wirtualnym, a do kontaktów z innymi, wystarczy internetowe forum. Tego nie życzę nikomu.
Za to wszystkim mieszkańcom Ząbek życzę, aby „obudzili się” i spojrzeli na otaczającą nas rzeczywistość. Spójrzcie i włączcie się w budowanie „miasta ludzi”. Miasta, gdzie będziecie czuli się dobrze, gdzie będziecie znali sąsiadów, gdzie ze spotkanymi na ulicy „nieznajomymi”, zawrzecie znajomość. Pamiętajcie, Ząbki to nie więzienie! Tu można, a czasem trzeba, żyć! Żyć pełnią życia, korzystać z dobrodziejstw, jakie to miasto daje! Żyjmy i dajmy żyć innym!
Mieszkanka Ząbek


