List Czytelniczki
Po co te światła w Ząbkach?
Otrzymaliśmy ciekawy list, dotyczący sygnalizacji. Czy ktoś potrafi udzielić odpowiedzi autorce? Zapytamy miejskich urzędników o co tu chodzi. Tym bardziej, że Urząd Miasta prosi o zgłaszanie “drogowych absurdów”, złego i mylącego oznakowania, by było lepiej.
Jako kierowca z wieloletnim stażem spotkałam się z kilkoma absurdami na drogach. Lecz to co spotkało mnie dziś rano w Ząbkach jest mega rekordem głupoty osób odpowiedzialnych za organizację „świateł”.
Już wielokrotnie jadąc ul. Piłsudskiego stałam na światłach przy kościele. Jadąc od Wołomina stałam na czerwonym przy kościele, a światło na skrzyżowaniu, które widać dalej było zielone. Skrzyżowanie przede mną puste, zielone światło na skrzyżowaniu, a kawałek wcześniej stoję na czerwony. Za mną sznurek aut. Światło zmieniło się ruszamy. Nim dojechałam do skrzyżowania, światła na skrzyżowaniu również zmieniły się na czerwone. Stoimy, ja i sznurek za mną. Ok, pomyślałam. Przecież ludzie, którzy wyjeżdżają z terenu kościoła też muszą wyjechać. Takie prawo drogi. I dziś przekonałam się jak bardzo się myliłam.
Dziś stałam na światłach z terenu kościoła. Świeciło się czerwone, więc grzecznie czekałam aż będzie zielone. Trochę się zdziwiłam, gdy kierowca za mną wyprzedził mnie przejechał przejście dla pieszych (piesi mieli zielone) i wyjechał na ul. Piłsudskiego. Pewnie się spieszył. Złamał przepisy, ale to jego sprawa. Po chwili samochody jadące ul. Piłsudskiego zatrzymały się, światło dla pieszych zmieniło na czerwone i ..i nic. Ja dalej miałam czerwone. Za chwilę ruch na Piłsudskiego ruszył, a ja ciągle stałam na czerwonym. Kilka kolejnych aut nawet się za mną nie ustawiało tylko wyprzedzało i jechało na czerwonym. No jakiś obłęd. Pomyślałam do trzech razy sztuka. I znowu pudło. Po kolejnych trzech zmianach świateł na ul. Piłsudskiego ja cały czas miałam czerwone. To przecież nie możliwe. Za chwilę się zmieni. I znowu pudło. Przy szóstej zmianie odpuściłam. Trudno, jadę. Mam czerwone, piesi mają czerwone to jadę. Ale w tym momencie piesi, którzy nadal mieli czerwone, weszli na pasy. Obłęd. Poczekałam do kolejnej zmiany świateł na ul. Piłsudskiego i mimo czerwonego światła pojechałam. Złamałam przepisy, nie pierwszy raz. Wszyscy, którzy wyprzedzili mnie i pojechali na czerwonym znali już te światła i wiedzieli, że nie należy czekać. A swoją droga ciekawe czy tam kiedykolwiek włącza się światło zielone.
Do tej pory myślałam, że światła są po to aby rozprowadzić ruch z różnych kierunków. I znowu się myliłam.
A teraz niech mi ktoś wyjaśni po co w Ząbkach potrzebne są światła przy kościele? Kto wymyślił takie absurdalne zarządzanie tymi światłami. Takie ustawienie świateł wstrzymuje ruch z kierunku Wołomina i tworzą się korki bo kierowcy najpierw stoją na światłach przy kościele, a za kilka metrów na światłach przy skrzyżowaniu. Czy o to chodziło autorowi tego rozwiązania? Chciałabym wiedzieć o co w tym absurdzie chodzi.
Pozdrawiam



